Jak (nie) używać monitora fitness
Nie patrzyłem na czas; Musiałem napisać jeszcze jeden e-mail; Nie mogłem znaleźć mojego portfela. I całkiem możliwe, że przegapię mój pociąg.
Za to wszystko obwiniam siebie.
Jednak za to, co stało się później, decyduję się winić mojego Fitbit - urządzenie do monitorowania kondycji, które zacząłem nosić na nadgarstku, które śledziło liczbę kroków, które robiłem każdego dnia.
Mój plan, zanim zdałem sobie sprawę, że się spóźniłem, polegał na przejściu z domu pod Nowym Jorkiem na stację kolejową oddaloną o milę, pokonując cenną część z 20 000 kroków, które wyznaczyłem sobie jako codzienny cel. Ale kiedy zrobiło się późno, pomyślałem, że być może będę musiał jechać, bo japotrzebnezłapać ten pociąg na spotkanie w mieście.
Ale jakoś nie mogłem zmusić się do wejścia do samochodu. Odkąd zacząłem nosić Fitbit, zepsuło mi się jeżdżenie. Co ja kiedykolwiek dostałem z jazdy? Kiedy jechałem, wszystko się pogorszyło - mój zbiornik paliwa, mój nastrój. Kiedy szedłem, wszystko poszło w górę! Zgromadziłem kroki, które sprawiły, że poczułem się wesoły i produktywny, nawet jeśli nie osiągnąłem nic bardziej imponującego niż stawianie jednej stopy przed drugą na 20 minut bez upadku na twarz.
Więc wpadłem na coś, co wtedy wydawało się lepszym pomysłem: pobiegłem do pociągu, chociaż byłem już ubrany na spotkanie w mieście; chociaż, co ważniejsze, miałem na sobie mniej niż idealnie wygodne buty.
Zainwestowałem w Fitbit, przede wszystkim, aby spróbować schudnąć, częściej poruszając moim ciałem. Moim celem nie był mniejszy rozmiar dżinsów (chociaż to też byłoby fajne); chodziło raczej o to, że chciałem kontynuować swoją życiową miłość do biegania kilka razy w tygodniu, ale z nieco mniejszym ryzykiem kontuzji. Ktoś mi kiedyś powiedział, że z każdym straconym funtem zdejmę nacisk z kolan, co wydawało się kluczowe, ponieważ zaczęli wydawać dziwne, chrzęszczące odgłosy, a czasem bolały, kiedy schodziłem po schodach. Wejdź do Fitbit: Śledziłbym swoje kalorie, śledziłbym kroki, byłbym zmotywowany do więcej chodzenia itam?, Schudłbym kilka kilogramów i bieganie byłoby łatwiejsze.
Byłem dobrze zmotywowany. Jeszcze przed dniem, kiedy spóźniłem się na pociąg, schludna, nieszkodliwa opaska, którą nosiłem luźno na nadgarstku, zaczęła wywierać na moje myśli śmiertelny uścisk. Fitbit sugeruje rozpoczęcie od dziennego celu wynoszącego 10000 kroków. Wydawało się to zbyt łatwe, więc podniosłem go do 20 000. Szedłem do biblioteki, w której pracowałem, i do domu. Kiedy poczułem, że potrzebuję doładowania, chodziłem po bibliotece. Moja praca - pisanie - była trudna, a jej wartość była całkowicie subiektywna. Chodzenie było łatwe, jego wartość została doceniona przez mój Fitbit, który brzęczał i warknął, gdy osiągnąłem moje 20000 kroków. Dało mi znać, jak bardzo to obchodziło.
Susan w domu w Nowym Jorku (choć raz siada).
Jesse Ditmar / Redux
I tak tego dnia spóźniłem się, przebiegłem całą drogę do pociągu, uderzając stopami o chodnik, 18-minutowy spacer skondensowany w 11-minutowy bieg (13.348 kroków!). Byłem spocony, rozczochrany, zachwycony.
Dopóki nie usiadłem w pociągu. Zaczęły mnie boleć łydki obu nóg: wydawało się, że ciało odsuwa się od kości. Nie będę o tym myślał, zdecydowałem. Było dobrze. Przyjechałem do miasta, przeszedłem 25 przecznic na obiad (17 000 kroków!), A potem przeszedłem kolejne 25 przecznic z powrotem na stację kolejową. Do tego czasu zwalniałem; Czułem ukłucia bólu i żalu.
Potem wsiadłem do pociągu. Moje golenie znów do mnie przemówiły i tym razem mogłem usłyszeć, co mówią:Jesteś idiotą. Straciłeś kontrolę nad swoimi zmysłami. Stałeś się głupkiem Fitbit.Dotarłem na moją domową stację kolejową, ale nie mając ze sobą samochodu, nie miałem innego wyboru, jak iść do domu - powoli, ze zmęczeniem. To, co zajęło mi 11 minut biegania tego ranka, było teraz 25-minutowym biegiem.
Miałem dużo czasu, aby pomyśleć o tym, jak bardzo Fitbit przejął moje życie, kiedy obudziłem się o 3 nad ranem, zbolałym z powodu tego, co wiedziałem z poprzednich doświadczeń, że były to szyny goleniowe. Mój umysł zawsze wiruje z harmonogramami, terminami, zmartwieniami; Poza tym, zdałem sobie sprawę, dodałem kompulsywne zamartwianie się tym, jaka liczba pojawia się na moim nadgarstku. Nie dość, że nie byłbym w stanie biegać przez kilka tygodni, odpoczywając goleniami i wykonując ćwiczenia wzmacniające; Musiałem też zrezygnować z ciężkiego chodzenia. To tyle, jeśli chodzi o mój genialny plan odchudzania.
Co dokładnie mnie spotkało? Postanowiłem zapytać znajomego, który wie prawie wszystko, ale przy okazji specjalizuje się w badaniu osób z kompulsywnymi zachowaniami związanymi z ćwiczeniami i dietą. „Twój system nagród został przejęty” - powiedziała ta przyjaciółka Joanna Steinglass, profesor psychiatrii na Uniwersytecie Columbia. Wyjaśniła, że otrzymywanie wyraźnej nagrody co jakiś czas w ciągu dnia jest szczególnie skuteczne w kształtowaniu czyjegoś zachowania - w rzeczywistości jest tak skuteczne, że może przekroczyć dążenie do bardziej ogólnych, długoterminowych nagród, takich jak spędzanie czasu z ukochaną osobą. . Niektóre wrażliwe osoby mogą szybko znaleźć się na łasce mniej niż idealnych celów. I oni (mam na myśli ja) mogą tworzyć nawyki, które mogą doprowadzić ich do katastrofy.
W moim przypadku, gdy katastrofa wciąż pulsowała w moich nogach, stosunkowo łatwo było zresetować mój system nagród: zdjąłem Fitbita i włożyłem go do szuflady. Po trzech tygodniach i wielu medytacyjnych ćwiczeniach wzmacniających nogi byłem gotowy do ponownego rozpoczęcia chodzenia. Pogodziłem się z moim Fitbitem i wybaczyłem jego manipulacyjne, przymusowe zachowanie.
Tak, wiem, że muszę wziąćtrochęodpowiedzialność: Fitbit nie powiedział mi, żebym podniósł mój dzienny cel do 20 000 kroków. Nie powiedział mi, żebym sprawdzał moją stronę śledzenia 17 razy dziennie. Było tam dla mnie, ale zrobiłem z tego wszystko; gdybyśmy byli w związku, Fitbit błagałby mnie o trochę więcej miejsca (lub prawdopodobnie po prostu wysłał mi SMS-a, że wyjeżdża na wakacje na jakiś czas nieokreślony, ale może moglibyśmy się zawiesić, gdy wróci).
Chociaż nie posunąłem się tak daleko, aby ponownie zacząć nosić Fitbit, nadal byłem wdzięczny za wiele z tego, czego mnie nauczył. Zamiast odwieźć moje dzieci na treningi piłki nożnej mniej niż milę dalej, zaczęliśmy chodzić i nigdy nie wracaliśmy. Ogólnie rzecz biorąc, gdybyśmy mogli łatwo dojść do celu, zamiast jechać do niego, zrobilibyśmy to - Fitbit zmienił nie tylko moje zachowanie, ale także moją rodzinną kulturę, znacznie na lepsze.
Uświadomiłem sobie, że kluczem jest znalezienie szczęśliwej równowagi między przewartościowaniem starych nawyków (siedzenie, prowadzenie pojazdu) a bezmyślnym oddaniem liczeniu i rywalizacji. Jest coś pustego w przyjemności płynącej z pójścia na łatwiznę. Ale w zależności od zewnętrznych oznak własnej wartości - czy to brzęczenie kawałka plastiku przypiętego do nadgarstka, czy też kilka „polubień” we wpisie na Facebooku - jest tak samo puste. Zbyt łatwo jest pomylić wymierne z wartościowymi. Równowaga, kontemplacja, hojność: Gdyby tylko ktoś wymyślił elektroniczny nadgarstek do tych nieuchwytnych celów.
Z drugiej strony, bogowie technologii - proszę, nie rób tego.
„Gdybyśmy byli w związku, Fitbit błagałby mnie o trochę więcej miejsca”.
Oglądanie sumowania kroków jest świetną zabawą! Dopóki to nie wszystko, co chcesz zrobić & hellip;
cosas que decir mientras le haces el amor a un hombre