„Moja obsesja na punkcie trzeciego dziecka” - Październik 2022

Naria Halliwell i rodzina Dzięki uprzejmości podmiotów

Jest kilka rzeczy, których matki weteranki nigdy ci nie mówią, zanim sama zostaniesz matką. 1) Mleko wypływa z obu piersi, kiedy karmisz piersią, a nie tylko z tego, do którego jest przywiązane Twoje dziecko. 2) Pakowanie lunchu dla pierwszej klasy o 21:00. kiedy wszystko, co chcesz robić, to oglądaćChirurdzyod czasu do czasu doprowadzi cię do łez. 3) Tylko dlatego, że myślisz, że skończyłeś mieć dzieci, tak naprawdę nie oznacza, że ​​tak jest.

Zawsze planowałem mieć dwoje dzieci. Pamiętam nawet, kiedy pierwszy raz śniłam o tym z moim mężem Peterem. Był rok 1993, mój pierwszy rok studiów. Spotykaliśmy się od kilku miesięcy, kiedy zabrał mnie na weekend na wyspę Block Island, uroczą wyspę w Nowej Anglii, pełną pięknych urwisk i uroczych, zrujnowanych gospod. Kiedy jechaliśmy na prom, patrzyłem na niego rozgwieżdżonymi oczami i wyobrażałem sobie nasze udawane dzieciaki siedzące cicho i idealnie na tylnym siedzeniu poobijanego czerwonego Isuzu Troopera, którym jechaliśmy. (To była fantazja, pamiętasz?)



11 lat wstecz: po urodzeniu wszystkich 24 godzin moich 29. urodzin urodziłam piękną dziewczynkę o imieniu Talia, która, dla przypomnienia, nigdy nie siedziała idealnie na tylnym siedzeniu. Jej młodsza siostra podążyła za nią dwa lata i dziewięć miesięcy później i skończyłem.Gotowy. Kilka miesięcy po narodzinach Sofie kuzyn mojej mamy przyszedł zobaczyć nowe dziecko i od niechcenia zapytał: „Więc kiedy będziesz mieć trzecie?”. Przez poporodową mgiełkę strzelałem do niej oczami. Czy nie widziała, że ​​30-kilogramowa, płaczliwa wersja mnie z zawodzącym dzieckiem przy piersi nie była czymś, co planowałam powtórzyć?

Jednak samo usłyszenie pytania sprawiło, że zacząłem się zastanawiać. Czy mógłbym, powinienem, zrobić to ponownie? Byłem w 99 procentach pewien, że odpowiedź brzmi: nie. Problem w tym, że jestem osobą typu A. Lubię rzeczy zorganizowane, niezależnie od tego, czy chodzi o kuchnię, czy stan emocjonalny, i ten jeden procent wątpliwości trzymał mnie na krawędzi. Wiedziałem, że nic z tym nie zrobię od razu - Sofie była tylko dzieckiem - ale myśl przemknęła mi przez myśl: cicho, ale nigdy nie odeszła.

Gdy Sofie osiągnęła wiek niemowlęcy, trudniej było odrzucić ten pomysł. Gdyby ktoś zapytał, moja odpowiedź wciąż brzmiała buntownicze „nie”. Ale pamiętam, że byłem spanikowany i trochę zazdrosny, kiedy moja przyjaciółka Stephanie ogłosiła, że ​​jest w ciąży ze swoją trzecią. Następnie pojechaliśmy na wakacje na malutką wyspę na Karaibach. Pod koniec pewnego pięknego, złotego dnia, Peter i ja poszliśmy na plażę, nasza 41/2-latka przeskakująca przez fale z naszą prawie dwulatką idącą za nią. Słońce odbijało się od ich włosów i skóry i byli tak szczęśliwi, że chciałem wybuchnąć, i coś we mnie pękło, otworzyło się lub zmieniło, nie wiem. Zwróciłam się do męża i powiedziałam: „Czy naprawdę skończyliśmy? Czy już nigdy nie będziemy mieli małego dziecka biegającego po plaży o zachodzie słońca? Peter uśmiechnął się i złapał mnie za rękę. Mogę powiedzieć, że był zaskoczony moim pytaniem, ale był na nie otwarty. I wraz z tym to, co było ziarnem myśli, przerodziło się w pełną obsesję.



Spędziłem ponad rok na analizowaniu wszystkich za i przeciw. Zalety były proste: dziecko! Kolejne piękne, cudownie pachnące, śliniące się, pyszne dziecko. Zanim miałam dzieci, myślałam, że kocham noworodki i kocham je, ale co mi się podobanaprawdęmiłość ma 8 miesięcy. Uśmiechnięty, śmiejący się, siedzący i grający, ale jeszcze nie czołgający się lub chodzący, więc nie musisz się o nich martwić, jesz - dziecko Polly Pocket . Pomysł, by nigdy więcej nie karmić piersią, nigdy nie trzymać dziecka tak pełnego mleka, że ​​nie może utrzymać otwartych oczu, zabił mnie.

Wady były bardziej skomplikowane. Były oczywiste rzeczy: nędza ciąży, brak snu, straty na moim ciele, pieluchy, jedzenie dla niemowląt i nauka korzystania z nocnika. No i oczywiście koszt: college, razy trzy! Pieniądze były głównym powodem, dla którego moja przyjaciółka Julia * zdecydowała się nie mieć trzeciego. Zaraz po urodzeniu dwojga dzieci ona i jej mąż utworzyli fundusz edukacyjny dla każdego z nich, ale myśl o próbie zaoszczędzenia na jeszcze jednego wydawała się niemożliwa. Jak mogliby w ogóle huśtać się na wakacjach? „Teraz ledwo możemy pozwolić sobie na przelot dla nas czterech i wszyscy możemy wcisnąć się do jednego pokoju hotelowego” - mówi. „Z innym dzieckiem to byłaby zupełnie inna gra w piłkę”.

Oprócz tych czynników pracowałem trzy dni w tygodniu jako producent wiadomości telewizyjnych w sieci, a moje życie było jak domek z kart: jeśli jedna rzecz się wymknęła (chore dziecko lub problem z opiekunką), wszystko się rozpadło. Wciąż myślałem o tym, jak miałem kręcić opowiadanie w Ohio, a Sofie dostała 103-stopniowej gorączki - w środku szaleństwa świńskiej grypy. Jakoś udało mi się wylecieć ostatnim lotem i zdążyć na rozmowę kwalifikacyjną, ale było blisko i niezwykle stresujące. Jak inne dziecko zmieściłoby się w tej delikatnej infrastrukturze?



Przede wszystkim było to przerażająceco jeśliTo nie pozwalało mi spać w nocy. A jeśli dziecko nie jest zdrowe? Miałem irracjonalny strach, że pcham szczęście.

cosas sucias que decirle a tu hombre

Każda chwila, kiedy mój mózg nie był w pełni zajęty pracą, życiem i dwójką dzieci, które już miałam, właśnie przez to przebiegał. Kiedy moje dzieci się zachowywały, fantazjowałem o Sofie delikatnie pchającej trzecie dziecko na huśtawce lub Talia czytająca dziecku książkę. Jeśli miałem ciężki dzień, myśl o trzecim sprawiła, że ​​się skrzywiłem. Łatwiej było skłaniać się ku nie. To był bezpieczniejszy wybór. Ale to też złamało mi serce.

Ostatecznie mój mąż zdecydował się za nas. Pewnego wieczoru, po tym jak omówiliśmy to po raz milionowy i przedstawiłem swoją argumentację przeciwko numerowi trzeciemu jak dyrektor generalny PowerPointing, Peter powiedział: „Boję się, że będziesz żałować, że nie masz kolejnego dziecka. Wszystkie twoje powody mają teraz sens, ale za 10 lat już nie. I nie chcę, żebyś do końca życia żył z tym żalem. On miał rację. Zacząłem płakać, przytuliłem go i podziękowałem za to, że tak dobrze mnie zna.

Pod koniec 2010 roku, trzy dni przed Bożym Narodzeniem, urodziłam naszą trzecią córkę. I oczywiście, teraz, kiedy tu jest, nie mogę sobie wyobrazić, żebym jej nie miał. Sasha jest niesamowicie łatwym dzieckiem, dużo łatwiejszym niż jej siostry. Gdzie płakali od 17:00 do 23:00 bez względu na to, ile podskakiwałeś, uciszał, pielęgnowałeś i owijałeś, Sasha siedzi cicho na swoim skocznym fotelu przez cały wieczorny program jej sióstr. A ponieważ wiem, że jest moją ostatnią, jestem znacznie bardziej zrelaksowany. To nie znaczy, że nie miałem swoich chwil - trzy to mnóstwo pracy i kilka razy ją straciłem. Któregoś dnia ostrzegłem moją przyjaciółkę Sarę, aby przemyśleć trzecią. Nie miałem tego na myśli, naprawdę ... Po prostu musiałem się wyładować. Nie znaczy to, że mogłem ją w żaden sposób przekonać: decyzja o urodzeniu kolejnego dziecka czy nie, jak się dowiedziałem, nie zawsze jest racjonalna.

Na początku zeszłego roku byłam na imprezie dla bardzo znanej członkini Kongresu i kiedy zobaczyła moją 7-tygodniową córkę w moich ramionach, ruszyła w moją stronę. Myślałem, że robi to tylko z dzieckiem-politykiem, ale w chwili, gdy wspomniałem, że jest moją trzecią, ta potęga DC zapytała: „Czy jest ciężko z trzema? Jak to zrównoważyć z pozostałymi dwoma? Ile oni mają lat? Naprawdę chcę jeszcze jeden, ale mój mąż uważa, że ​​zwariowałem ”.

Inna mama, którą znam, tak rozpaczliwie pragnęła trzeciej, że zawarła umowę z mężem. „Posiadanie trzech było moim przeznaczeniem” - mówi Rebecca. - Ale nie chciałem, żeby nasz trzeci był „wypadkiem” - mrugnij, mrugnij. Po długich dyskusjach zgodził się spróbować. Pewnej nocy, w połowie próby, Rebecca zauważyła, że ​​wydaje mu się nieobecny, i zatrzymała się, by zapytać, co mu chodziło po głowie. Powiedział jej, że nie chce zajmować się pieluchami, kąpielami i nocnymi karmieniami. Nie chciał czuć się winny podczas ćwiczeń lub wychodzenia z przyjaciółmi. Wtedy i tam (w łóżku!) Mąż Rebeki sporządził umowę określającą warunki posiadania trzeciej. Rebecca podpisała dokument. A dziewięć miesięcy później urodził się ich trzeci syn. Obie strony dotrzymały umowy i wszyscy świetnie sobie radzą. Właściwie Rebecca powiedziała mi niedawno: „Trzeci to urok. Mój mąż jest taki szczęśliwy, jest gotowy, aby zająć czwarte miejsce! Łyk.