Mój rozwód definiuje mnie i jest mi z tym w porządku

Ostatnio wyszedłem na drinka. Spotkałem kogoś w barze i po rozmowie odkryliśmy absolutnie szalone podobieństwa między naszymi małżeństwami, rozwodami, a nawet ponownym zawarciem małżeństwa przez byłych małżonków. Tak, mój będzie ponownie zamężny za mniej niż dwa tygodnie, jeśli możesz w to uwierzyć.
Gdy rozmowa trwała, były momenty, w których czułem się źle, że tak dużo mówiłem w przeszłości. Chociaż otwarcie o tym piszę i lubię konfrontować się z tym, wiedząc, że robiąc to, faktycznie kontynuuję leczenie, nie jest to coś, o czym lubię rozmawiać zbyt długo.
Uważam, że to nudzi ludzi, ale ona się nie nudziła. Uważam, że ludzie myślą, że dziwnie jest tak dużo mówić o przeszłości, ale nie robię tego, ponieważ nie skończyłem z tym.
Przyłapałem się na tym, że to robię, bo o ile wiem, że nie jestem sam, bardzo czuję się samotny. Sama w tym, przez co przeszłam.Niewiele osób może zrozumieć, przez co przeszłam. Mogą się troszczyć, współczuć, a nawet współczuć, ale nie rozumieją tego tak, jak ja. Nie mogą.
To nie ich wina i nie żywię urazy, że większość ludzi nie jest w stanie pojąć strachu, przerażenia, złości i smutku, przez które przeszłam.
Zacząłem pisać za namową moich przyjaciół. Powiedzieli mi, że mam sposób wyrażania rzeczy; powiedzieli mi, że moje historie są zabawne, powiedzieli mi, że moja historia zasługuje na opowiedzenie. Pomyślałem, że z pewnością nie zaszkodzi podzielić się moimi zabawnymi i smutnymi historiami z innymi.
Otrzymuję wiadomości od ludzi, że moje pisanie do nich przemawia, pomogło im lub dziękują mi za podzielenie się tym, co robię. To mnie napędza. To i fakt, że całkowicie nieoczekiwanym skutkiem ubocznym dzielenia się moim osobistym życiem z innymi jest to, że uzdrowię się.
la mejor posición sexual para satisfacer al hombre

Ale teraz zdaję sobie sprawę, że robiąc to, dzieląc się z wami tymi bardzo osobistymi historiami, a także w życiu prywatnym, mój rozwód definiuje mnie.
Teraz, kiedy to mówię, na pewno nie mam na myśli, że jest to największy aspekt mojego życia, ponieważ tak nie jest. Pomyśl o tym. Co jeszcze mnie definiuje?
Bycie mamą definiuje mnie, moja kariera definiuje mnie, mój blog nawet definiuje mnie w tym momencie.Nie oznacza to, że jestem tylko matką, pisarką, czy nawet rozwódką (zawsze chciałam powiedzieć to słowo chociaż raz, żeby przymierzyć rozmiar). To nie koniec tego, kim jestem, ale tak, to w dużej mierze część tego, kim jestem.
Gdyby nie moje małżeństwo, nie byłabym matką, a może nawet pisarką. Nie byłabym też rozwódką.
Co więcej, nie zniosłabym lat emocjonalnego znęcania się, lat, które czasami wracają, by mnie prześladować. Lata, które zniszczyły to, kim byłam, pomogły również zbudować kobietę, którą jestem. I czy to jest zła rzecz?
Jak mogę wziąć coś, co było tak dużą częścią mojego życia, co odegrało tak ogromną rolę w tworzeniu osoby, którą jestem, i osądzić siebie za to, że jest to tak duża część mojej historii? Jak mogę zachowywać się tak, jakby to nie miało znaczenia lub mnie nie określało?
Przypuszczam, że mogłabym się okłamać i powiedzieć sobie, że mój rozwód mnie nie definiuje, ale to nie byłoby autentyczne i jestem dumny z tego, że jestem autentyczny.
Faktem jest, że w moim codziennym życiu zawsze zdarzają się chwile, kiedy łapię się na słowach „Ojciec moich dzieci”, „Mój X” lub „Kiedy byłem żonaty”… bo zajęło mi to połowę życia , więc udawanie, że nie istnieje, wydaje mi się absurdalne.
To nie znaczy, że muszę żyć przeszłością lub nosić ze sobą wszystko, co boli, ale twierdzenie, że nie ma takich chwil, by nie pojawiały się te stare uczucia niepewności, jest kłamstwem na łysinę. Nie jestem osobą, którą siedzę przy tym laptopie, jeśli nie jestem kobietą, która przeszła przez piekło iz powrotem.
Mogę trzymać głowę wysoko. Idę do przodu. Idę dalej i robię to z gracją, stylem i imponującą ilością siły, ale nadal jestem kobietą, która pozwoliła mężczyźnie kontrolować ją przez ponad dwie dekady.
Być może jestem w miejscu, w którym już nigdy bym na to nie pozwoliła, ale udawanie, że część mnie nie istnieje, jest nie tylko nieprawdziwe, ale też niesprawiedliwe wobec tego, kim jestem dzisiaj.
To nie jest uznanie, że kobieta przed wami dzisiaj przeszła część prób. To udawanie, że nie wiem, jak to jest kochać kogoś, kto nigdy cię nie pokocha, ponieważ może kochać tylko siebie.
To tak, jakbym miała chorobę, która pustoszyła moje ciało przez 20 lat, a kiedy zostanie wyleczona, nigdy więcej o tym nie mówię. Jest to z pewnością część słów, których możesz użyć, aby mnie zdefiniować. I jestem z tym więcej niż w porządku.

Muszę rozpoznać zło, wiedzieć, że jest dobre. Pomyśl o tym. Bez narodzin nie byłoby śmierci. Bez miłości nie byłoby złamanego serca. Bez dobra nie byłoby zła.
Świat istnieje w biegunowościach.Mój rozwód definiuje mnie, aspekt tego, kim jestem.To nie jest ostatnie słowo na temat tego, kim jestem. To nie koniec mojej historii, ale jest to rozdział, którego nie chciałbym zignorować.
Więc tak, dziwnie było dzielić się tymi rzeczami z kimś innym niż moja strona. Na początku czułem się prawie „niewłaściwie”, opowiadać te okropne rzeczy z mojej przeszłości, nie przeżywać ich na nowo, ale mówić o nich tak, jakby były tak proste, jak melon, który wybrałem w sklepie wczoraj wieczorem. Stworzyło poczucie połączenia na głębszym poziomie z kimś innym.
Sprawili, że nie poczułem się taki samotny. Uświadomili mi, że jestem rozwódką, która była w toksycznym związku. Pomogli mi być w porządku z faktem, że zawsze będę miała małą część mnie, która pyta, czy jestem wystarczająco dobra.Przypominają mi, że były gorsze czasy niż te, przez które teraz przechodzę.
Ostatnio było mi trochę ciężko psychicznie. Chociaż oczywiście jestem w znacznie lepszym miejscu, mam dużo na głowie, a będąc samotną mamą, nie ma nikogo, kto mógłby pomóc wszystko osiągnąć. Mój umysł pracuje prawie bez przerwy, a nawet musiałem zmienić leki przeciwlękowe, aby rzeczywiście trochę spać.
Ale kiedy rozmawialiśmy z panią w barze, rozmawialiśmy o tym, że był czas, o którym marzyliśmy, by być dokładnie tam, gdzie jesteśmy teraz.Nie oznacza to, że osiągnęliśmy wszystkie nasze cele lub że skończyliśmy je osiągać, ale był czas, nie tak dawno temu, w którym obawialiśmy się, że nie będziemy tam, gdzie jesteśmy teraz.
Ona, po zakupie własnego samochodu i domu, tylko na swoje nazwisko, i mająca pełną sukcesów karierę. Są to rzeczy, które niektórzy mogą uznać za oczywiste, ale ja dokładnie wiem, jak się czuje.
Widzisz, mój samochód jest tylko na moje nazwisko, ponieważ jego kredyt był tak zły, że nie mogliśmy go dodać. Przeszedłem z kogoś, kto w pewnym momencie miał 55 dolarów na moje nazwisko i nie miał pojęcia, jak płacić rachunki, do kogoś, kto płaci za samochód co miesiąc, i to nie jest małe.
cosas sucias que hacerle a un chico
Mój jedyny dług to kredyty studenckie i nota samochodowa, które mam nadzieję spłacić w niecały rok. Nie otrzymuję już powiadomień o rozłączeniu ani nie boję się każdego dnia o to, jak zaopiekuję się moją rodziną, ponieważ robię to sam. Był czas, który doskonale pamiętam, nie wiedząc, jak mam to wszystko zrobić, a kiedy byłam zamężna, moja sytuacja finansowa była znacznie gorsza, ze znacznie większymi dochodami.
Przygotowuję się, aby zabrać moje dzieci na ocean, o co mój najstarszy prosił od czterech lat i nigdy nie było nas na to stać razem. Robię to. Powiedziałem jej, że uwielbiam płacić rachunki, bo mogę.
Przypuszczam, że większość ludzi nienawidzi płacenia rachunków i ja też to rozumiem; w końcu znacznie zmniejsza to twój dochód, który można wydać. Ale dla kogoś, kto żył w ciągłym strachu przed pieniędzmi i obawie, że nigdy nie było dość, wystarczy.
Chociaż nadal mam na celu podróżowanie i kupowanie własnego domu, tylko z moim nazwiskiem, mogę rozpoznać ibądź dumny z kobiety, którą jestem dzisiaj.
Więc tak, mój rozwód mnie definiuje.
Zmieniło mnie w kobietę, która sama się stworzyła. To uczyniło mnie silniejszym niż kiedykolwiek marzyłem, że będę. Zmusiło mnie to do samotnego spędzania czasu, poznawania tej pięknej duszy, która przez te wszystkie lata przebywała w tym ciele. Nie denerwuję się, że to też mnie definiuje. Właściwie jestem całkiem dumny.
Co Cię opisuje? Jaka tragedia lub trudności z przeszłości pomogły stworzyć osobę, którą jesteś dzisiaj? Coś z przeszłości, od czego chciałeś kiedyś uciec i zostawić daleko za sobą? Obejmij to.
Zachęcam Cię do objęcia tych trudnych części nas, które są trudne do przełknięcia, ponieważ składają się one dokładnie na to, kim jesteś dzisiaj.A kiedy zaczniesz zastanawiać się nad tym, co pozostało do zrobienia, pamiętaj, jak daleko zaszedłeś od osoby, którą byłeś.
Pomyśl, jak dumna byłaby ta osoba, widząc Cię dzisiaj. Wiem, że kobieta, którą byłem dwa lata temu, nie tylko byłaby zszokowana kobietą, którą jestem dzisiaj, ale byłaby dumna i całkowicie zainspirowana.
Dużo miłości,
Adrianna
przez Adrienne Truth
