Jestem cholernie zmęczona byciem twoją tajną kobietą

No dalej, trzymaj mnie w tajemnicy. Ośmielam się zrobić to jeszcze raz. Wyzywam cię, żebyś podbiegła do mnie w środku nocy, żeby się pocałować i przytulić, żeby zdobyć wystarczająco dużo miłości, której potrzebujesz, a potem schować się na balkonie, żeby do niej napisać, żeby wymyślić jakieś głupie kłamstwo na temat twojej obecnej lokalizacji.
Chodź, ośmielam się traktować mnie jak swój plan awaryjny! Ośmielam się okłamać mnie jeszcze raz i powiedzieć mi, że to ja.
Wyzywam cię, żebyś zadzwonił do mnie jeszcze raz, żeby spotkać się gdzieś daleko, żeby mieć pewność, że nikt cię nie zna. Gdzieś jesteś pewien, że nikt nie zobaczy, jak idziesz obok mnie i trzymasz mnie za rękę.
Ośmielam się zabrać mnie na kolację do głęboko ukrytej, małej restauracji w tej części miasta, do której nikt nie chodzi. Wyzywam cię, żebyś zabrał mnie do stołu gdzieś w ciemnym kącie, gdzie jest na tyle ciemno, że nikt nas nie widzi. Wciąż pamiętam twarze tych biednych dziewczyn na randkach, które wiedziały, że zostały tam zabrane, bo albo się wstydzi, albo są po prostu drugim wyborem.
Nigdzie mnie nie zabrałeś. Nigdy nie chodziliśmy razem na zakupy; nigdy nie poszliśmy na spacer. Najdalej poszedłem z tobą, idąc z motelu do samochodu, biegnąc w obawie, że możesz zostać zauważony.
Jestem tym cholernie zmęczony.
Nie spodziewałem się, że będzie tak. Nigdy nie chciałem być niczyim drugim wyborem. Po prostu się zakochałem, a ty skłamałeś, że też się zakochałeś. Chyba jestem tą naiwną dziewczyną, która uległa twoim obietnicom zostawienia jej i pozostania ze mną. Ale trzymałeś mnie w rezerwie, na wszelki wypadek i niestety wierzyłem w każde twoje kłamstwo.
Jestem cholernie zmęczony tym, że pukasz do moich drzwi w środku nocy. Mam dość wyczuwania jej zapachu, kiedy się do ciebie zbliżam. Mam dość oglądania różnych odcieni szminki w kształcie pocałunku na pożegnanie na twoim policzku za każdym razem, gdy do nas przychodzisz. Mam dość bycia twoim drugim wyborem, kimś, do kogo przychodzisz, gdy nie masz dokąd pójść.
Jestem cholernie zmęczony tym, że nigdzie mnie nie zabierasz. Chcę cieszyć się miłością. Chcę chodzić wszędzie z mężczyzną, którego kocham. Chcę wspinać się po górach, spacerować nad rzeką, iść na kawę i tańczyć z nim. Chcę cieszyć się z nim życiem. Ale przy tobie jedyne, co dostaję, to brudna kanapa w tanim motelu i mój pokój. Pieprzyć to! Chcę więcej i wyraźniej, nie dasz mi tego!
Jestem cholernie zmęczony tym, że ukrywasz mnie, jakbym była chorobą, a nie kimś, kogo kochasz. Skończyłem się ukrywać. Jestem młoda i chcę żyć normalnie. Chcę mężczyzny, który będzie mnie kochał całym sercem i w każdej sekundzie dnia w każdej możliwej sytuacji, w której się znajdujemy. Chcę mężczyzny, który będzie się zawstydzał, aby wyciągnąć mnie z trudnej sytuacji. Chcę mężczyzny, który odwróci ode mnie uwagę, jeśli tego nie chcę. Chcę mężczyzny, który weźmie mnie za rękę i pokaże wszystkim. Nigdy nie miałeś odwagi to zrobić. Powiedziałeś, że chcesz, ale powiedziałeś to tylko po to, by zatrzymać mnie trochę dłużej jako twój drugi wybór. Cóż, to się dzisiaj kończy, kochanie!
Jestem cholernie zmęczony zapraszaniem cię do znajomych. Spotkałeś moje. Niektórzy nawet cię nie lubili, ale powiedziałem im, żeby dali ci kolejną szansę. Powiedziałem im, że nie jesteś taki zły. Że jesteś po prostu w trudnej sytuacji i potrzebujesz trochę czasu. A kiedy wszystko rozwiążesz, będziemy najszczęśliwszą parą na świecie. Przypadkowo nakarmiłam ich wszystkimi kłamstwami, którymi mnie karmiłaś. Nigdy nie spotkałem twoich przyjaciół. Zawsze coś się pojawiało. Byli zajęci, ty byłeś zajęty i zrobimy to innym razem. Założę się, że nawet nie wiedzieli, że istnieję.
juegos pervertidos para jugar con tu cónyuge
Jestem cholernie zmęczony gapieniem się na pusty ekran. Mam dość pisania do ciebie SMS-ów i wpatrywania się w ekran, czekając na wiadomość, o której wiem, że nie nadejdzie. Mam dość zeskakiwania z siedzenia za każdym razem, gdy dzwoni mój telefon, mając nadzieję, że to ty, chociaż w głębi duszy wiem, że tak nie jest. Mam dość sprawdzania telefonu co pięć minut. Moi przyjaciele krzyczą na mnie. Są na mnie źli, bo nawet kiedy jestem z nimi, nie ma mnie tam. Mam nadzieję, że do mnie zadzwonisz. Mam nadzieję, że, jakkolwiek tandetnie to zabrzmi, zabierzesz mnie gdzieś, gdzie nikt cię nie zobaczy, żebym mógł być z tobą.
Cóż, jestem tym cholernie zmęczony. Mam dość tego, że traktujesz mnie jak gówno. Mam dość bycia twoim drugim wyborem. Mam dość ukrywania się i jedzenia w ciemnych i podejrzanych restauracjach. Skończyłem wstawać o drugiej w nocy, chociaż jutro rano muszę iść do pracy tylko dlatego, że „nie mogłeś” przyjść wcześniej.
Jestem kurewsko zmęczony, że jesteś w moim życiu i żal mi tej biednej kobiety, która wciąż z tobą jest i ma mnie zastąpić. Ty, kiepska wymówka mężczyzny. Nigdy się nie zmienisz.
Przez chwilę współczułam sobie tak samo, jak współczuję tobie. Ale to nie potrwa długo, bo dzisiaj żegnam się po raz ostatni. Tak długo i nie daj Boże, żebyśmy się jeszcze kiedykolwiek spotkali.