5 Chrześcijanek otwarcie mówi o swoich decyzjach o aborcji
Trzydzieści dwa odrębne ustawy dotyczące aborcji zostały wprowadzone do Kongresu już w 2017 roku, a wiele z nich opiera się na przekonaniach religijnych lub moralnych. Weźmy na przykład plikUstawa o świętości życia ludzkiego, co dawałoby pełne prawa zygotom ludzkim od momentu zapłodnienia. Albo jestHB174iSB41, dwie ustawy, które zapewniłyby ochronę wolności religijnej centrom ciąży kryzysowej, organizacjom, które zazwyczaj próbują odwieść kobiety od aborcji i które często są powiązane religijnie. Jest teżUstawa o ochronie sumienia, ustawa, która chroniłaby pracowników służby zdrowia, którzy odmawiają udziału w aborcji, ponieważ jest to sprzeczne z ich przekonaniami.
Podczas gdy wiele grup wspierających te działania, takie jakNarodowa Rada Religijna Pro-Lifeczy organizacjiNarodowe prawo do życia, masz chrześcijańskie więzi, przekonania chrześcijańskich kobiet na temat aborcji są znacznie bardziej złożone i zróżnicowane, niż mogłoby to sugerować ustawodawstwo. Spośród katolików, którzy co tydzień uczęszczają na mszę, 42% twierdzi, że aborcja nie jest kwestią moralnąPew Research Centerdane z 2016 r. i 54% pacjentek po aborcji zidentyfikowanych jako chrześcijanie w aBadanie Instytutu Guttmacheraopublikowany w tym samym roku. Z przodu praktykujące chrześcijanki szczerze mówią o swoich decyzjach o aborcji.
„Na jakiś czas przestałem się modlić”. —Moira *, 35
Mieszkam w Teksasie i odkąd pamiętam, byłem aktywnym chrześcijaninem i broniąc życia. Kiedy miałem 32 lata, spotykałem się z kimś, kogo kochałem i myślałem, że mnie kocha. Nawet chociaż ja'd poprzednio zawsze byłem abstynentem z powodu mojej wiary,naciskał na mnie, twierdząc, że „mężczyzna ma władzę nad kobietą”. Pracowałem w naprawdę konserwatywnej organizacji chrześcijańskiej i moje ubezpieczenie pracodawcy nie obejmowało pigułki ani wkładki domacicznej, więc prezerwatywy, które są mniej niezawodne, były naszą jedyną realną opcją. Kiedy dowiedziałem się, że jestem w ciąży, zostałem po prostu wypatroszony. Nasza organizacja publicznie i stanowczo sprzeciwiała się seksowi pozamałżeńskiemu; Jeśli ja'Przyszedłem do pracy jako samotna kobieta w ciąży, wiedziałem, że w najlepszym razie będzie skandal, aw najgorszym bałem się, że mnie zwolnią, zostawiając mnie bez świadczeń i pensji.
Martwiąc się utratą pracy i brakiem chęci budowania życia z tym facetem, który naciskał na mnie, żebym uprawiał seks, po prostu nie mogłam sobie wyobrazić, że będę nosić ciążę przed terminem. Zawsze zakładałem, że to płódŻycie, przesiąkniętej duszą, którą od razu pokochałbym iz którym miałbym związek& hellip;ale tego nie zrobiłem. Myślę, że w ten sposób mogłam dokonać aborcji. Wszystkie rzeczy, w które wierzyłem na temat ciąży, nie pasowały do moich faktycznych doświadczeń, więc chociaż ogólnie czułem się źle, aborcja nie była tak bolesna emocjonalnie, jak się obawiałem.
Mimo że podjęłam decyzję dość wcześnie, aborcja była trudna. Musiałem podróżować ponad godzinę w każdą stronę do Houston w Teksasie, gdzie jeden zkilka pozostałych klinik w staniejest i musiałem iść dwa razy: raz na USG i znowu na pigułki. Szczerze mówiąc, próbowałam się odciąć: od doświadczenia ciąży, od lekarza'rada,'z procedury aborcji.Pomogło, gdy lekarz wyjaśnił, że nie kupiłskrypt nakazany przez państwomusiał mi czytać; nie dręczył mnie z powodu mojego wyboru, więc czułem się wolny, aby zrobić to, co musiałem zrobić.
Jednak na jakiś czas przestałem się modlić. Myślę, że bałam się tego, co mogę usłyszeć od Boga. Ledwo mogłam głośno wypowiedzieć te słowa - że byłam w ciąży, że miałam aborcję. Myślę, że byłoby łatwiej znieść, gdybym miał jakiekolwiek wsparcie, ale byłam zbyt zawstydzona - z powodu seksu przedmałżeńskiego, aborcji - aby od razu dotrzeć do kogokolwiek. W końcu powiedziałem przyjacielowi, który jest pastorem, a ona przypomniała mi, że Bóg jest zawsze po stronie bezbronnych, tych, którzy mają kłopoty. Wciąż zmagam się z zastanawianiem się, czy to, co zrobiłem, było grzechem, ale modlę się dalej, mając nadzieję na znalezienie pokoju.
„Byłam bardziej wierna w chodzeniu z Bogiem, kończąc ciążę”. —Annie, 35 lat
Kiedy byłem w szkole średniej, jedną noc po rozstaniu przespałem się z moim byłym chłopakiem. Ponieważ było to nieplanowane, nie korzystaliśmy z żadnej ochrony. Od razu tego pożałowałem, i samego seksu. Wkrótce potem dowiedziałam się, że jestem w ciąży i przeprowadziłam aborcję tak szybko, jak było to możliwe, w 8 tygodniu.
Byłem wtedy trochę zawstydzony: „pozwoleniem sobie na zajście w ciążę”, chociaż najwyraźniej zdarzają się wypadki; o seksie z moim byłym, chociaż z pewnością nie jestem pierwszą osobą, która to zrobiła. Czułem się też zablokowany. Pracowałam jako samotna pastorka młodzieżowa w konserwatywnym kościele w Teksasie, który, jak sądziłam, zwolniłby mnie z powodu ciąży i stanu wolnego. Wątpiłam, by uważali aktywną seksualnie samotną kobietę za właściwy wzór do naśladowania dla młodzieżowego pastora. Ogólny ton kongregacji był również antyaborcyjny i nie chciałem ryzykować, że się dowiedzą.
Mimo to nigdy nie wątpiłam, że usunę ciążę - zawsze byłam za wyborem i od dawna uważałam, że bycie „pro-life” to coś więcej niż utrudnianie aborcji; chodzi o dobrą edukację seksualną, dostępną antykoncepcję i szanowanie całego życia, a nie tylko „nienarodzonych”. Nie byłam w odpowiednim miejscu, żeby mieć dziecko, zwłaszcza z moim byłym. Więc nie zrobiłem.
Nie miałam wątpliwości, że kończąc ciążę, byłam bardziej wierna w swoim chodzeniu z Bogiem, niż byłabym, gdybym przeszła przez ciążę. Posiadanie dziecka w tym momencie oznaczałoby odwrócenie się od mojego powołania do służby. Nie byłam gotowa być matką, więc nawet nie przyszło mi do głowy, żeby zachować ciążę i oddać dziecko do adopcji. Nie byłam gotowa nosić dziecka i nie chciałam sprowadzać dziecka na świat bez możliwości zapewnienia mu domu.
Po zakończeniu aborcji poczułam ulgę. Nie żałowałem. Powiedziałam mojemu obecnemu mężowi, kiedy się spotykaliśmy, ponieważ czułam, że ważne jest, aby wiedział. Nie chciałem żadnych tajemnic między nami i chciałem wiedzieć, że poparłby moją decyzję, a także moje upoważnienie do jej podjęcia. Teraz miałam dwie zdrowe ciąże i dwoje pięknych dzieci. Aborcja nie zrujnowała mi życia ani nie zaszkodziła nieodwracalnie - fizycznie lub duchowo (w przeciwieństwie do wielu retoryki). W rzeczywistości aborcja na studiach magisterskich pozwoliła mi podążać za powołaniem do służby i wydać na świat pożądane dzieci, kiedy byłam gotowa być matką i móc zapewnić im stabilny, pełen miłości dom.
„Wiedziałem, że Bóg mnie nie osądził, ale nie byłem przekonany, że lud Boży tego nie zrobi”. —Katrina, 29 lat
¿Qué tan temprano puedes saber que estás embarazada?
Kiedy byłam nastolatką, zostałam pod wpływem narkotyków i zgwałcona na imprezie przed ukończeniem gimnazjum. Byłam dziewicą, kiedy poszłam na to przyjęcie i nigdy nie byłam pijana - byłam tak „dobrą dziewczyną”, że na początku nawet nie zdawałam sobie sprawy, dlaczego czuję się taka zabawna i zamglona. Nie planowałem pić, więc pomyślałem, że może ktoś właśnie dodał mi do drinka alkohol. Nigdy nawet nie myślałem o narkotykach.
Kiedy zdałem sobie sprawę, co się stało, byłem zszokowany, przerażony i zdezorientowany. Nie tylko ze względu na to, co zamierzałem zrobić, ale dlatego, że nie chciałem ryzykować swojej reputacji u mojego pastora metodystów. Byłem naprawdę aktywny w swoim kościele, ale nie był to rodzaj kościoła, który zajmował stanowisko polityczne lub informował o tym, jak myślę o seksie. Zasadniczo myślałem, że bycie dobrym chrześcijaninem oznacza bycie dobrym człowiekiem - prowadzenie akceptowalnego społecznie, wolnego od skandali życia. Nie byłem zwolennikiem życia czy wyboru, a raczej miałem nadzieję, że nigdy nie będę musiał zajmować stanowiska w tej sprawie.
Zwróciłem się do moich najlepszych przyjaciół, którzy byli katolikami i chociaż wiem, że jest wielu zwolenników wyboru katolików, tak nie było. Powiedzieli, że jestem samolubny; że zdecydowałam się na seks, a aborcja byłaby poświęceniem dziecka, ponieważ nie chciałam radzić sobie z konsekwencjami mojego wyboru. Fakt, że zostałam zgwałcona i wcale tego nie wybrałam, nie wydawał się mieć dla nich znaczenia.
Czułem się rozpaczliwie samotny - ludzie, do których się zwróciłem, nie udzielili mi wsparcia, którego potrzebowałem, i bałem się powiedzieć o tym dorosłym w moim życiu. Wreszcie przejrzałem oficjalne nauczanie mojego kościoła na temat aborcji. W tamtym czasie stanowisko Zjednoczonego Kościoła Metodystycznego było takie, że Kościół opłakuje sytuacje, w których mogą znaleźć się kobiety, ale wspiera zdolność kobiety do podjęcia decyzji, którą ona i jej rodzina muszą podjąć. To była łaska, której potrzebowałem, aby zaufać własnemu instynktowi, obietnica, że ta jedna czynność nie zdeterminuje reszty mojego życia.
Pod wieloma względami miałam szczęście, że wcześnie dostałam się do Planned Parenthood - mogłam dokonać aborcji po 10 tygodniach, biorąc RU-486, inaczej znaną jako aborcja medyczna lub pigułka aborcyjna. Mieszkałem wtedy w stanie Nowy Jork, więc mimo że miałem zaledwie 16 lat,Nie musiałem mieć zgody rodziców ani powiadomienia. Nie chciałem korzystać z ich ubezpieczenia, więc pokryłem koszt 400 dolarów pieniędzmi, które zarobiłem dzięki mojej pozaszkolnej pracy. Zebranie się na odwagę wejścia do środka zajęło mi około godziny, ale kiedy już to zrobiłem, personel był miły i wyrozumiały.
Przez następną dekadę zmagałam się ze wstydem i ciszą wokół mojej aborcji; moi rodzice nadal nie wiedzą. Wiedziałem, że Bóg mnie nie osądza, ale nie byłem przekonany, że lud Boży tego nie zrobi, biorąc pod uwagę sposób, w jaki zareagowali moi przyjaciele i wszechobecność retoryki antyaborcyjnej ze strony niektórych chrześcijan. Oto, co uważam za wielką porażkę kościołów takich jak mój, które teoretycznie rozumieją złożoność tego wyboru: Publicznie milczymy. Nie oferujemy chrześcijańskiego stanowiska pro-wyborczego, alternatywnej narracji. Dlatego teraz opowiadam swoją historię.
„Czułem miłość Boga i pragnienie, abym zrobił dla mnie wszystko, co najlepsze”. —Sonja, 38
Moja praca jako pastor zawsze była związana z prawami kobiet: byłem wolontariuszem w Planned Parenthood, maszerowałem do Waszyngtonu i lobbowałem na rzecz praw reprodukcyjnych. Bóg, którego czczę, i ewangelia, którą głoszę, dotyczą dobrej nowiny dla ubogich, wyzwolenia uciśnionych. Mimo to nie wiedziałam, czy kiedykolwiek wybiorę sobie aborcję. Szczerze mówiąc, nigdy nie spodziewałam się niezamierzonej ciąży.
Mój partner i ja mieszkaliśmy w New Jersey,rozmawiałem o wspólnym przemieszczaniu się po kraju w ramach jego pracy wojskowej, ale naprawdę czekałem na propozycję, zanim zdecydowałem się jechać. Chciałem wiedzieć, że naprawdę chciał, żebyśmy byli razem, żebyśmy mieli przyszłość.
Kiedy więc dowiedziałem się, że jestem w ciąży, w tym momencie niepewności co do naszej przyszłości jako pary, od razu wiedziałem, że dokonam aborcji. Czas po prostu nie był właściwy; Nie chciałam być samotną matką, a jeśli miałam mieć dzieci z tym mężczyzną, to chciałam, żeby tak było, kiedy byliśmy małżeństwem. Byłem zaskoczony, jak wiele znaczy dla mnie bycie niezamężnym, ale nauczyłem się też ufać swoim instynktom - tak często doświadczam Boga z przekonaniem i pewnością siebie.
Nie wątpiłam, że dokonam aborcji, ale zastanawiałam się, co ta przypadkowa ciąża i moja decyzja będą oznaczały dla naszego związku. Powiedział, że to moje ciało, mój wybór - i zgadzam się, że kobieta zawsze powinna mieć najwyższy autorytet.
Decyzja mogła zostać podjęta szybko i na pewno, ale byłem zaskoczony tym, jak bardzo bałam się powiedzieć o tym innym. Może dlatego, że jako wykształcona, uprzywilejowana kobieta, wstydziłam się przypadkowej ciąży, bo mam do dyspozycji wszelkie środki, żeby jej uniknąć i nie wykorzystałam ich w tym przypadku. Może dlatego, że tak pozytywnie nastawieni do seksu, jak twierdzą nasze kościoły, wciąż można znaleźć kieszonki osądu na temat dzieci urodzonych „poza związkiem małżeńskim”.
Mieszkałem w tym czasie w New Jersey i tak byłodwie opcje: zabieg chirurgiczny lub pigułka aborcyjna. Bałem się pigułki - nie wiedziałem, jak długo będę krwawić ani jak na to wpłynie - więc zdecydowałem się na zabieg w Planned Parenthood, w znieczuleniu ogólnym. Kosztował więcej niż myślałem - 500 dolarów bez ubezpieczenia.
Ostatecznie najbardziej przerażającą rzeczą nie była niepewność ani ból, ale siedzenie w poczekalni z wszystkimi innymi kobietami, z których wiele znajdowało się w znacznie trudniejszych warunkach niż ja. Nastolatka, która po prostu wydawała się taka zagubiona, kobieta, która bała się, że jej chłopak ją rzuci, kobieta, która przeszła wiele aborcji. Zauważyłem, że modlę się za nich - i nie chcę brzmieć pobożnie, moja modlitwa była głównieCo do cholery, Boże ?!
Bez względu na moje ambiwalencje co do zajścia w ciążę, aborcja była dla mnie absolutnie właściwą i wierną ścieżką i czułam Bożą miłość i pragnienie, abym zrobiła dla mnie to, co najlepsze. Tego właśnie chce Bóg: tego, co najlepsze dla nas wszystkich.
„Nasz pastor uświęcił to doświadczenie, tak dziwne, jak to brzmi”. - Rachel, 38 lat
Zawsze byłem gorącym zwolennikiem wyboru i zajmowałem to stanowisko wraz z moją wiarą jako liberalny episkopalianin. Ale przez wiele lat sam nigdy nie miałam powodu, żeby zabiegać o aborcję.
W rzeczywistości, po latach niepłodności i poronień, moja druga ciąża była rozpaczliwie wyczekiwana. Ale otrzymaliśmy tak zwaną „szarą” diagnozę. Niektóre nieprawidłowości są bardzo wyraźnie czarno-białe: niezgodne z życiem lub nie. W naszym przypadku nieprawidłowości wskazywały, że nasza córka mogła żyć wiele lat, ale wymagałaby stałej opieki. Miałaby poważne upośledzenie fizyczne i poznawcze. Mieszkamy daleko od rodziny w stanie Teksas, gdzie wsparcie i zasoby dla osób niepełnosprawnych są ograniczone. Nie zarabiamy dużo pieniędzy - oboje pracujemy w kościołach.
Dręczyliśmy, ale tak naprawdę nigdy się nie wahaliśmy. Nie byliśmy przeciwni aborcji. Cieszyliśmy się z tej ciąży. A teraz postanowiliśmy to zakończyć. Zrobiliśmy to, ponieważ wierzyliśmy, że nasze dziecko będzie cierpieć na tym świecie. I nie mogliśmy pozwolić, by nasze dziecko cierpiało. Z miłości do niej sami cierpieliśmy smutek, żeby nie cierpiała.
To była sama w sobie bolesna decyzja, ale były rzeczy, które ją pogarszały, a niektóre sprawiały, że było lepiej.
W Austin są dwa miejsca, w których można by wykonać tę procedurę, ale nie udało im się umieścić mnie w swoim kalendarzu przez prawie trzy tygodnie. W ten sposób są zabezpieczeni, ponieważprawa stanowezamknął tak wiele klinik. Podjąłem decyzję w wieku 13 tygodni, ale nie mogłem przyjść do 16 tygodnia. Do tego czasu byłem już za daleko na D&C (Dilation and Curretage), który jest najczęstszym rodzajem aborcji chirurgicznej. Musiałem mieć D&E (dylatacja i ewakuacja), bardziej złożoną procedurę, która w moim przypadku była procesem dwudniowym. Prawo w Teksasieustanowić 24-godzinny okres oczekiwania. Więc musiałem jechać trzy dni z rzędu. Miałem ubezpieczenie, ale i tak zabieg kosztował ponad 700 dolarów.
Te prawa - wiele z nich wspieranych przez chrześcijańskich prawodawców i lobbystów - sprawiły, że cierpienie moje i mojej córki było nieskończenie gorsze, przedłużając i komplikując ten proces.
Jednak ksiądz naszego Kościoła Episkopalnego był niesamowity. Przyjechała z nami w ostatnim dniu zabiegu. Namaściła mnie olejem i modliliśmy się razem w pokoju. Siedziała z nami godzinami - przed, w trakcie, w trakcie rekonwalescencji i potem, wysyłając nas do domu z większą modlitwą na parkingu. Uczyniła to doświadczenie świętym, tak dziwnie, jak to brzmi.
* Wszystkie imiona zostały zmienione.
Podążać Redbook na Facebooku .