„Jestem żonaty z uzależnionym od seksu & hellip; Ale to dobrze'

David Duchovny o Kalifornii Dzięki uprzejmości Showtime

Nigdy nie byłam dziewczyną w związku, więc byłam zszokowana, gdy w wieku 20 lat zostałam zerwana z nóg przez bystrego, sterczącego muzyka chłopca. Zaręczyliśmy się w ciągu kilku tygodni i pobraliśmy, gdy miałam 22 lata, a on 21 lat. Pozornie wszystko wydawało się idealne: byliśmy młodzi, zakochani i mieliśmy niesamowitą chemię.



Nie oznaczało to jednak, że sprawy były łatwe. Jego kolekcja porno sprawiła, że ​​poczułem się nieswojo, ale odrzuciłem to jako facet. Po roku naszego małżeństwa dowiedziałem się, że prowadził naładowane seksualnie rozmowy internetowe z nieznajomymi. Obiecał, że to się nigdy więcej nie powtórzy i po wielu kłótniach uwierzyłem mu.

Potem, cztery lata później, wszystko się rozpadło. Byłem na przyjęciu rodzinnym u jego rodziców, kiedy potrzebowałem zadzwonić. Zamiast polować na telefon, złapałam telefon mojego męża - kiedy na ekranie pojawił się SMS od mojej najlepszej przyjaciółki. Od razu było jasne, że mają romans.



Pobiegłem ulicą, krzycząc i grożąc, że zrobię sobie krzywdę. Jego rodzina nie wiedziała, co robić. A kiedy w końcu się uspokoiłem, dowiedziałem się, że ten romans był najmniejszy. Mój mąż uprawiał seks z mężczyznami, kobietami, prostytutkami i ludźmi, których poznał podczas podróży. To był wyraźnie plikuzależnienie.

Wiedział, że ma problem i chciał go naprawić, więc przystąpił do 90-dniowego programu leczenia szpitalnego. Nie był nawet pewien, czy chce pozostać w związku małżeńskim - ja też nie. Zerwaliśmy wszelką komunikację. Nadal byłam zakochana, ale byłam zdruzgotana i bałam się tego, co się dzieje i jak nasze życie wymknęło się spod kontroli. W głębi duszy byłam w stanie zrozumieć jego zachowanie jako przymus i znak czegoś większego - nie to, że nie był we mnie zakochany. Ale to nie znaczyło, że może działać.

cuánto manchado es normal a las 6 semanas

Nikomu nie powiedziałem, co się naprawdę dzieje z naszym małżeństwem. Zamiast tego stwierdziłem, że przeżywamy kryzys ćwierćwiecza, rzuciłem pracę, zrealizowałem 401 (k) i przeprowadziłem się po całym kraju, próbując wymyślić, co zrobić z resztą mojego życia. Modliłem się, chodziłem na jogę, czytałem książki o uzależnieniach i zacząłem spotykać się z terapeutą. Miałam dużo własnego bagażu - zaburzenia odżywiania, problemy ze współzależnością i nierozwiązane traumy seksualne - o których nie powiedziałam mężowi. W rezultacie ja również powiedziałem i zrobiłem rzeczy, które były dysfunkcyjne i bolesne. W żaden sposób nie twierdzę, że moje problemy przyczyniły się do jego zachowania, ale wiedziałem, że aby być zdrową, pełną osobą - bez względu na to, czy on i ja byliśmy razem - musiałem popracować nad sobą. Czy chciałem, aby moje małżeństwo zadziałało? Tak, ale wtedy nie byłem pewien, jak to możliwe.



Kiedy mój mąż wrócił z odwyku, zdecydowaliśmy, że myzrobiłchcą spróbować ocalić nasz związek. Postanowiliśmy więc wrócić razem - ale zrobiliśmy to według dziwnych zasad. Udawaliśmy, że jesteśmy współlokatorami, czyli spaliśmy w oddzielnych pokojach, utrzymywaliśmy oddzielne harmonogramy i nie uprawialiśmy seksu - nawet się nie całowaliśmy. Ostatecznie nie uprawialiśmy seksu przez siedem miesięcy. Nasze rozmowy toczyły się wokół filmów, telewizji i bieżących wydarzeń, a nie sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia. Nie zaprzeczaliśmy - po prostu oboje byliśmy tak delikatni i mieliśmy tak wiele emocji do rozplątania, że ​​zbyt trudno było o nich wspomnieć. Przez pierwsze kilka tygodni miałam obsesję na punkcie tego, dokąd poszedł iz kim rozmawiał. Zajmowałem się kartami kredytowymi i sprawdzałem jego telefon, gdy tylko nadarzyła się okazja. Ale im częściej to robiłem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że to mnie boli. Nie mogłem go kontrolować i nie chciałem być ciągle podejrzliwy, szpiegować i denerwować się tym, co znajdę. Gdyby chciał uprawiać seks z nieznajomymi, nic nie mogłem zrobić, by go powstrzymać.

I tak się nie stało. Nawrócił się. W ciągu dwóch lat doszło do nawrotów cztery razy. Za każdym razem rozdzielaliśmy się i nie byliśmy pewni, czy wrócimy razem. Kiedy wyszedł z odwyku po raz czwarty, wiedzieliśmy, że coś się zmieniło.

Ostatnia rehabilitacja skupiała się na współuzależnieniu i traumie oraz na tym, jak wypadły one w naszym związku. Po raz pierwszy poszłam z mężem na sesje terapeutyczne i razem nauczyłyśmy się umiejętności radzenia sobie z wybojami na drodze, które z pewnością pojawią się w naszym związku. Wychodzenie z uzależnienia od seksu to nie tylko rzucenie niezdrowych zachowań seksualnych - rzucenie palenia jest ważne, ale kiedy uzależniony jest trzeźwy, musi zrozumieć podstawowe kwestie. W przeciwnym razie jest to odpowiednik bycia suchym pijakiem. Ze względu na to, ile pracy mój mąż i ja wykonaliśmy nad sobą, mogliśmy naprawdę skoncentrować się na kwestii współzależności, która wydawała się być jednym z głównych wyzwalaczy mogących sabotować nasze połączenie. Kiedyś myślałem, że mój mąż musi być „moim wszystkim”, „moim wszystkim”, „moją drugą połową”. To stawia niesamowitą presję i nierealistyczne oczekiwania w związku. Więc teraz, zamiast oczekiwać, że mój mąż mnie dopełni, staram się upewnić, że moje życie jest pełne i że kiedy uczestniczę w tym związku, robię to z wyboru, a nie z konieczności. Kiedy pragnę uwagi, mój mąż czasami zaspokaja moje potrzeby, ale jeśli jest w złym nastroju lub miał zły dzień, zamiast stać się zgorzkniałym i urażonym, ćwiczę dbanie o siebie, zwracam się do przyjaciół i robię własna rzecz.



Teraz żartujemy, że jesteśmy w drugim małżeństwie, ale w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy. Nasze pierwsze małżeństwo rozpadło się w wodzie w chwili, gdy podniosłem jego telefon i znalazłem te SMS-y. Lata rehabilitacji w tę iz powrotem były stanem pośrednim, kiedy oboje próbowaliśmy dowiedzieć się, kim jesteśmy i jak zamierzamy iść naprzód, ponieważ jedną rzeczą, której nauczyliśmy się podczas leczenia, było to, że uzależnienie od seksuzawszebyć częścią naszego życia. Nigdy nie odejdzie i zawsze będzie w tle. W końcu dotarliśmy do punktu, w którym wszystko w porządku, wiedząc, że to część naszej wspólnej historii.

Na cześć naszego drugiego małżeństwa kupiliśmy nowe łóżko, co było niezwykle symboliczne dla nas obojga. Uprawiał seks z tyloma osobami w tym starym, że nie było mowy, żebym tego chciała w moim domu.

Minęło pięć lat od jego ostatniego nawrotu choroby i jesteśmy szczęśliwsi niż kiedykolwiek. Ale mój mąż nadal jest uzależniony od seksu. On to wie, ja to wiem i nie ufam mu w 100 procentach. Nigdy tego nie zrobię.

Ale dla mnie to nie jest złe. Myślę, że całkowite zaufanie komukolwiek - nawet współmałżonkowi jest nierealne. Wszyscy jesteśmy ludźmi, więc wszyscy popełniamy błędy. To przekonanie sprawia, że ​​nasze małżeństwo różni się od wielu innych, podobnie jak posiadanie własnych sypialni i spędzanie tygodnia w odstępie każdego miesiąca. Nie jesteśmy związani romantycznie z innymi ludźmi, ale daje nam to szansę skupienia się na naszych indywidualnych potrzebach we własnych przestrzeniach. Następnie, kiedy ponownie się łączymy, czujemy, że decydujemy się być ze sobą.

Pobyt u uzależnionego od seksu nie jest dla każdego. Kiedy mój mąż i ja po raz pierwszy rozstaliśmy się, szczerze mówiąc nie byłam pewna, czy kiedykolwiek jeszcze się zobaczymy. Ale w głębi duszy czułem, że nasze małżeństwo przetrwa. Nie byłem pewien jak ani kiedy, i wiedziałem, że będzie to żmudna bitwa, ale moje przeczucia podpowiadały mi, że damy radę,gdybyoboje naprawdę tego chcieliśmy. Ostatecznie myślę, że to była decyzja mojego męża, aby pójść na odwyk dla siebie i tylko dla siebie. Z mojego doświadczenia i badań wynika, że ​​mężczyźni, którzy chodzą na leczenie dla swoich partnerów lub aby uratować związek, generalnie nie radzą sobie tak dobrze.

Jedno mogę powiedzieć na pewno? Jak myobiewalczyliśmy z uzależnieniem od seksu, dowiedzieliśmy się mnóstwo o sobie. Może nie jestem uzależniona, ale rozmowa o mojej relacji z mężem poruszyła moje własne problemy. Poznanie siebie tak dobrze było czasami niesamowicie bolesne.

¿Qué significa cuchara grande y cuchara pequeña?

I znów mogę cieszyć się seksem. Najdłużej, kiedy byliśmy w łóżku, myślałem tylko o tym, gdzie był jego penis. Próbowałem wybaczyć i zapomnieć, ale jedyne, o czym mogłem myśleć, to jego inni partnerzy, co uniemożliwiało mi czerpanie przyjemności z seksu. Ale to uczucie odchodzi.

Nie życzyłbym nikomu uzależnienia od seksu i przeszliśmy przez kilka lat piekła, ale na końcu tunelu było światło i dotarliśmy tam razem.

„B” prowadzi anonimowe blogi o życiu po uzależnieniu od seksu, a także oferuje linki do zasobów dla kobiet zajmujących się uzależnieniem seksualnym, pod adresem texaddicts.wordpress.com .