„Jestem żonaty z uzależnionym od seksu & hellip; Ale to dobrze'
Dzięki uprzejmości Showtime Nigdy nie byłam dziewczyną w związku, więc byłam zszokowana, gdy w wieku 20 lat zostałam zerwana z nóg przez bystrego, sterczącego muzyka chłopca. Zaręczyliśmy się w ciągu kilku tygodni i pobraliśmy, gdy miałam 22 lata, a on 21 lat. Pozornie wszystko wydawało się idealne: byliśmy młodzi, zakochani i mieliśmy niesamowitą chemię.
Nie oznaczało to jednak, że sprawy były łatwe. Jego kolekcja porno sprawiła, że poczułem się nieswojo, ale odrzuciłem to jako facet. Po roku naszego małżeństwa dowiedziałem się, że prowadził naładowane seksualnie rozmowy internetowe z nieznajomymi. Obiecał, że to się nigdy więcej nie powtórzy i po wielu kłótniach uwierzyłem mu.
Potem, cztery lata później, wszystko się rozpadło. Byłem na przyjęciu rodzinnym u jego rodziców, kiedy potrzebowałem zadzwonić. Zamiast polować na telefon, złapałam telefon mojego męża - kiedy na ekranie pojawił się SMS od mojej najlepszej przyjaciółki. Od razu było jasne, że mają romans.
Pobiegłem ulicą, krzycząc i grożąc, że zrobię sobie krzywdę. Jego rodzina nie wiedziała, co robić. A kiedy w końcu się uspokoiłem, dowiedziałem się, że ten romans był najmniejszy. Mój mąż uprawiał seks z mężczyznami, kobietami, prostytutkami i ludźmi, których poznał podczas podróży. To był wyraźnie plikuzależnienie.
Wiedział, że ma problem i chciał go naprawić, więc przystąpił do 90-dniowego programu leczenia szpitalnego. Nie był nawet pewien, czy chce pozostać w związku małżeńskim - ja też nie. Zerwaliśmy wszelką komunikację. Nadal byłam zakochana, ale byłam zdruzgotana i bałam się tego, co się dzieje i jak nasze życie wymknęło się spod kontroli. W głębi duszy byłam w stanie zrozumieć jego zachowanie jako przymus i znak czegoś większego - nie to, że nie był we mnie zakochany. Ale to nie znaczyło, że może działać.
cuánto manchado es normal a las 6 semanas
Nikomu nie powiedziałem, co się naprawdę dzieje z naszym małżeństwem. Zamiast tego stwierdziłem, że przeżywamy kryzys ćwierćwiecza, rzuciłem pracę, zrealizowałem 401 (k) i przeprowadziłem się po całym kraju, próbując wymyślić, co zrobić z resztą mojego życia. Modliłem się, chodziłem na jogę, czytałem książki o uzależnieniach i zacząłem spotykać się z terapeutą. Miałam dużo własnego bagażu - zaburzenia odżywiania, problemy ze współzależnością i nierozwiązane traumy seksualne - o których nie powiedziałam mężowi. W rezultacie ja również powiedziałem i zrobiłem rzeczy, które były dysfunkcyjne i bolesne. W żaden sposób nie twierdzę, że moje problemy przyczyniły się do jego zachowania, ale wiedziałem, że aby być zdrową, pełną osobą - bez względu na to, czy on i ja byliśmy razem - musiałem popracować nad sobą. Czy chciałem, aby moje małżeństwo zadziałało? Tak, ale wtedy nie byłem pewien, jak to możliwe.
Kiedy mój mąż wrócił z odwyku, zdecydowaliśmy, że myzrobiłchcą spróbować ocalić nasz związek. Postanowiliśmy więc wrócić razem - ale zrobiliśmy to według dziwnych zasad. Udawaliśmy, że jesteśmy współlokatorami, czyli spaliśmy w oddzielnych pokojach, utrzymywaliśmy oddzielne harmonogramy i nie uprawialiśmy seksu - nawet się nie całowaliśmy. Ostatecznie nie uprawialiśmy seksu przez siedem miesięcy. Nasze rozmowy toczyły się wokół filmów, telewizji i bieżących wydarzeń, a nie sytuacji, z którą mieliśmy do czynienia. Nie zaprzeczaliśmy - po prostu oboje byliśmy tak delikatni i mieliśmy tak wiele emocji do rozplątania, że zbyt trudno było o nich wspomnieć. Przez pierwsze kilka tygodni miałam obsesję na punkcie tego, dokąd poszedł iz kim rozmawiał. Zajmowałem się kartami kredytowymi i sprawdzałem jego telefon, gdy tylko nadarzyła się okazja. Ale im częściej to robiłem, tym bardziej zdawałem sobie sprawę, że to mnie boli. Nie mogłem go kontrolować i nie chciałem być ciągle podejrzliwy, szpiegować i denerwować się tym, co znajdę. Gdyby chciał uprawiać seks z nieznajomymi, nic nie mogłem zrobić, by go powstrzymać.
I tak się nie stało. Nawrócił się. W ciągu dwóch lat doszło do nawrotów cztery razy. Za każdym razem rozdzielaliśmy się i nie byliśmy pewni, czy wrócimy razem. Kiedy wyszedł z odwyku po raz czwarty, wiedzieliśmy, że coś się zmieniło.
Ostatnia rehabilitacja skupiała się na współuzależnieniu i traumie oraz na tym, jak wypadły one w naszym związku. Po raz pierwszy poszłam z mężem na sesje terapeutyczne i razem nauczyłyśmy się umiejętności radzenia sobie z wybojami na drodze, które z pewnością pojawią się w naszym związku. Wychodzenie z uzależnienia od seksu to nie tylko rzucenie niezdrowych zachowań seksualnych - rzucenie palenia jest ważne, ale kiedy uzależniony jest trzeźwy, musi zrozumieć podstawowe kwestie. W przeciwnym razie jest to odpowiednik bycia suchym pijakiem. Ze względu na to, ile pracy mój mąż i ja wykonaliśmy nad sobą, mogliśmy naprawdę skoncentrować się na kwestii współzależności, która wydawała się być jednym z głównych wyzwalaczy mogących sabotować nasze połączenie. Kiedyś myślałem, że mój mąż musi być „moim wszystkim”, „moim wszystkim”, „moją drugą połową”. To stawia niesamowitą presję i nierealistyczne oczekiwania w związku. Więc teraz, zamiast oczekiwać, że mój mąż mnie dopełni, staram się upewnić, że moje życie jest pełne i że kiedy uczestniczę w tym związku, robię to z wyboru, a nie z konieczności. Kiedy pragnę uwagi, mój mąż czasami zaspokaja moje potrzeby, ale jeśli jest w złym nastroju lub miał zły dzień, zamiast stać się zgorzkniałym i urażonym, ćwiczę dbanie o siebie, zwracam się do przyjaciół i robię własna rzecz.
Teraz żartujemy, że jesteśmy w drugim małżeństwie, ale w tym stwierdzeniu jest dużo prawdy. Nasze pierwsze małżeństwo rozpadło się w wodzie w chwili, gdy podniosłem jego telefon i znalazłem te SMS-y. Lata rehabilitacji w tę iz powrotem były stanem pośrednim, kiedy oboje próbowaliśmy dowiedzieć się, kim jesteśmy i jak zamierzamy iść naprzód, ponieważ jedną rzeczą, której nauczyliśmy się podczas leczenia, było to, że uzależnienie od seksuzawszebyć częścią naszego życia. Nigdy nie odejdzie i zawsze będzie w tle. W końcu dotarliśmy do punktu, w którym wszystko w porządku, wiedząc, że to część naszej wspólnej historii.
Na cześć naszego drugiego małżeństwa kupiliśmy nowe łóżko, co było niezwykle symboliczne dla nas obojga. Uprawiał seks z tyloma osobami w tym starym, że nie było mowy, żebym tego chciała w moim domu.
Minęło pięć lat od jego ostatniego nawrotu choroby i jesteśmy szczęśliwsi niż kiedykolwiek. Ale mój mąż nadal jest uzależniony od seksu. On to wie, ja to wiem i nie ufam mu w 100 procentach. Nigdy tego nie zrobię.
Ale dla mnie to nie jest złe. Myślę, że całkowite zaufanie komukolwiek - nawet współmałżonkowi jest nierealne. Wszyscy jesteśmy ludźmi, więc wszyscy popełniamy błędy. To przekonanie sprawia, że nasze małżeństwo różni się od wielu innych, podobnie jak posiadanie własnych sypialni i spędzanie tygodnia w odstępie każdego miesiąca. Nie jesteśmy związani romantycznie z innymi ludźmi, ale daje nam to szansę skupienia się na naszych indywidualnych potrzebach we własnych przestrzeniach. Następnie, kiedy ponownie się łączymy, czujemy, że decydujemy się być ze sobą.
Pobyt u uzależnionego od seksu nie jest dla każdego. Kiedy mój mąż i ja po raz pierwszy rozstaliśmy się, szczerze mówiąc nie byłam pewna, czy kiedykolwiek jeszcze się zobaczymy. Ale w głębi duszy czułem, że nasze małżeństwo przetrwa. Nie byłem pewien jak ani kiedy, i wiedziałem, że będzie to żmudna bitwa, ale moje przeczucia podpowiadały mi, że damy radę,gdybyoboje naprawdę tego chcieliśmy. Ostatecznie myślę, że to była decyzja mojego męża, aby pójść na odwyk dla siebie i tylko dla siebie. Z mojego doświadczenia i badań wynika, że mężczyźni, którzy chodzą na leczenie dla swoich partnerów lub aby uratować związek, generalnie nie radzą sobie tak dobrze.
Jedno mogę powiedzieć na pewno? Jak myobiewalczyliśmy z uzależnieniem od seksu, dowiedzieliśmy się mnóstwo o sobie. Może nie jestem uzależniona, ale rozmowa o mojej relacji z mężem poruszyła moje własne problemy. Poznanie siebie tak dobrze było czasami niesamowicie bolesne.
¿Qué significa cuchara grande y cuchara pequeña?
I znów mogę cieszyć się seksem. Najdłużej, kiedy byliśmy w łóżku, myślałem tylko o tym, gdzie był jego penis. Próbowałem wybaczyć i zapomnieć, ale jedyne, o czym mogłem myśleć, to jego inni partnerzy, co uniemożliwiało mi czerpanie przyjemności z seksu. Ale to uczucie odchodzi.
Nie życzyłbym nikomu uzależnienia od seksu i przeszliśmy przez kilka lat piekła, ale na końcu tunelu było światło i dotarliśmy tam razem.
„B” prowadzi anonimowe blogi o życiu po uzależnieniu od seksu, a także oferuje linki do zasobów dla kobiet zajmujących się uzależnieniem seksualnym, pod adresem texaddicts.wordpress.com .