W ten sposób mam zamknięcie z moim narcyzem

Każdy, kto doświadczył przemocy narcystycznej, wie, że nie ma zamknięcia. Narcyzi albo cię odrzucają, albo nie nawiązujesz kontaktu.



como darle buen sexo a un hombre

Kiedy mój narcyz mnie opuścił, nie mogłem znieść bólu. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego świat się porusza i dlaczego moje serce bije.

Dla mnie było to jak koniec świata.



Zauważyłem jego nieobecność. Jego nieobecność bardzo mnie bolała. Nie było go już przy mnie i byłem do niego przyzwyczajony.

Jakże nie do zniesienia było dla mnie spanie bez nikogo, kto by mnie pocałował na dobranoc.

Jakże nie do zniesienia było dla mnie budzenie się rano, gdy on nie spał po drugiej stronie łóżka.



Jakże nie do zniesienia było dla mnie to, że jego płaszcz wciąż wisiał na drzwiach. I nie było go tam.

Wspomnienia o nim wypełniły mój pokój. Wszędzie czułbym jego obecność. Czułbym to w naszym łóżku. Czułbym to w parku, do którego chodziliśmy w weekendy. Czułbym to w zimnym, wietrznym powietrzu.

Brakowało mi jego zapachu. Tęskniłam za jego pocałunkami i tęskniłam za jego głosem. Brakowało mi jego obecności.



Przede wszystkim tęskniłem za sobą. Tęskniłem za tym, kim byłem, zanim się w nim zakochałem. Brakowało mi czucia się godnym i docenionym. Tęskniłem za pięknem. Brakowało mi poczucia wolności. Miałem te wszystkie rzeczy, a potem go spotkałem. Spotkałem człowieka, który zrujnowałby mi życie ...

To było trochę niewiarygodne móc czuć miłość do człowieka, który ciągle mnie ranił.

Pomysł, że nie mam z nim kontaktu, doprowadził mnie do szału. To było prawie nie do zniesienia. Spalił tyle mostów, że nie mógł wrócić. I nie mogłem już wrócić do piekła.

Jego miłość mnie udusiła. Nie dał mi wsparcia ani zrozumienia. Każdy dzień był żywym piekłem.

Ciągle mówiono mi, że jestem głupia, ale on mnie kocha, więc nie miało to dla niego znaczenia. Chciał sprawić, żebym uwierzył, że każda rzecz, którą zrobiłem, była zła.

Jedną z rzeczy, które powtarzał w kółko - a co tak bardzo bolało mnie za każdym razem - było to, kiedy powiedział: „Nikt nigdy nie będzie chciał ciebie oprócz mnie!”

I zawsze czułem gorycz za jego słowami. Czułbym, że mnie nienawidzi. To wydawało się absurdalne. Twierdził, że mnie kocha, ale jednocześnie powiedział mi tak wiele rzeczy, że ludzie mówią tylko komuś, kogo nienawidzą.

I jego oczy… Jego oczy były najbardziej przerażającymi częściami jego twarzy. Kiedy mówił do mnie, wydawało się, że za tymi oczami była pewna czerń i pustka. I rzeczywiście było coś dziwnego w sposobie, w jaki na mnie patrzył. Oczy wyglądały na martwe jak jego serce.

Te wspomnienia prześladowały mnie nawet w moich snach. Miałem koszmary, że przyszedł mnie ukarać. Budziłem się w środku nocy i byłem zdruzgotany. I płakałam ze strachu, że spiskuje przeciwko mnie i przyjdzie któregoś dnia, by się na mnie zemścić.

Sama myśl o tym, że był na mnie wściekły za brak kontaktu, sprawiła, że ​​poczułem niepokój.

Zostałem podzielony na dwie części. Czułem, że część mojego ciała została rozczłonkowana i że muszę nauczyć się żyć bez niej. I ból był ogromny.

Wiedziałem, że mogę znów żyć bez tej części, ale to życie będzie zupełnie inne.

Nie było magicznych leków na mój ból. Trwało to zbyt długo. Wiedziałem, że muszę coś zrobić. Więc zrobiłem.

W mojej głowie zrobiłem mu pogrzeb.

Wyobraziłem sobie, jak leży w trumnie. Ludzie podeszli do mnie, wyrażając współczucie. I płakałam. Płakałam oczami. Pozwoliłem niektórym kobietom pocieszyć mnie, mówiąc, że w końcu będzie lepiej. Każdy, kto nie wiedział, jakim potworem był opłakiwany śmiercią. Dobrze o nim mówili. Tak bardzo chciałem im uwierzyć.

Chciałem pamiętać o moim narcyzmie jako eleganckim, kochającym i wykształconym człowieku - człowieku od początku naszego związku.

Ale z głębi serca wiedziałem, że wcale nie chcę go pamiętać.

Obserwowałem go leżącego w trumnie. Bez względu na to, jak bardzo próbowałem go nienawidzić, po prostu nie mogłem. Mężczyzna, którego kochałem, umarł. Umarł z powodu choroby zwanej „narcyzmem”. Sama choroba była śmiertelna jak rak. Stopniowo zniszczył mu serce. Potem osłabiło mu mózg i wzrok.

W ręku trzymałem różę. Chciałem położyć to na jego piersi. To było moje ostatnie pożegnanie z nim.

Pochyliłem się, by położyć różę na jego piersi i wyszeptałem mu do ucha: „Niech Bóg wybaczy wszystkie twoje grzechy, bo nie mogę!”

To były ostatnie słowa, które mu powiedziałem. Po raz ostatni go dotknąłem. I odszedłem.

Odchodząc, nie mogłem nie zauważyć, jak moje serce zaczęło bić tak szybko, że myślałem, że zemdleję. Nogi mi się trzęsły, aw powietrzu czułem niepokój.

Nagle zaczęło padać i wszystkie krople deszczu zmieszały się z moimi łzami.

Wreszcie czułem, że cała negatywna energia została zmyta. Poczułem ulgę.

Nadszedł czas, aby pochować człowieka, który zrujnował mnie wspomnieniami o nim.

W ten sposób udało mi się zamknąć u narcyza. Myślenie, że nie żyje, było dla mnie łatwiejsze do zniesienia, niż świadomość, że żyje i nie mógł się mną przejmować. Nie mógłbym tego zrobić inaczej. To była sprawa życia i śmierci. I postanowiłem żyć.