To ja mówię „do widzenia” - Grudzień 2021

Nie żegnam się z życiem, jeśli cię to przeraża. Prawda jest taka, że ​​żegnam się z kimś, kogo kiedyś widziałem jako swoje życie. To ja żegnam się z tobą.

Chyba o to chodzi, co? Po tylu dniach, które spędziliśmy na rozmowach, po tych wszystkich dniach, które spędziliśmy w swoich ramionach, po tym, jak odsłoniliśmy nasze dusze nago, możemy się tylko pożegnać. Nie ma wieczności dla nas dwojga, a przynajmniej nie razem.



Boże, próbowaliśmy, prawda? Tak bardzo się staraliśmy, przychodzimy i odchodzimy, przychodzimy i odchodzimy, i to jest tylko niekończący się cykl. Trochę się zmęczyłem i ciebie. Gówno jest pożegnać się z kimś, z kim można łatwo wyobrazić sobie swoją przyszłość.

Przez chwilę wyobrażałem sobie moją, a teraz wiem, że tego nie dostanę. Mocno wierzę, że odtąd będę „kotką”. Przynajmniej tak obiecałem sobie. Byłem o jeden złamany serce od tego, a ty byłeś moim najlepszym łamaczem serc.

Tak długo walczyłem, żeby się z tobą pożegnać. Wiesz, że jestem trochę przylegającą osobą. Dlatego tak długo cię trzymałem. Tak cholernie trudno jest pożegnać się z osobą, która może cię zrozumieć.



Cholera, po jakimś czasie stałeś się dla mnie największym nieznajomym. Pamiętam, jak kiedyś powiedziałeś mi, że moglibyśmy wypracować nasze rzeczy, ale tylko gdybym był trochę mniej sobą i gdybyś był trochę mniej sobą.

5 verduras que matan la grasa del vientre

Szczerze mówiąc, jaki jest tego sens? Nie kochałbyś mnie, gdybym był trochę mniej sobą i nigdy bym się nie zakochał, gdybyś był trochę mniej sobą.

Ale postanowiłem się od tego uwolnić. Wiem, że to mnie zabije, kiedy to się skończy, ale nie ma innej opcji, prawda? Przynajmniej nie mogliśmy tego znaleźć. Boli cię puścić, ale wciąż jesteś dzieckiem, a ja starą duszą. Jesteśmy tak różni, a nasze poglądy na to, co ważne, są również różne. Myślałem, że nasze różnice stworzą wyjątkowy związek i miałem rację. Cholera polega na tym, że to nie trwało. I to nie jest trwałe.



Zobacz też:TO, co powinienem był powiedzieć, zamiast odchodzić

Nie budzę się każdego ranka obok ciebie. Nie będę gotować ci jajecznicy na śniadanie, ani nie pocałuję cię w drodze do pracy. Nie mamy psa, długich nocy winorośli ani tego samego nazwiska.

Nie płaczę na twoim ramieniu za każdym razem, gdy jestem smutny, ani nie słyszysz, jak mocno w ciebie wierzę. Nie możemy już być „dwójką z nas”. Jest tylko ty i ja, ale nie ma nas już.

Chciałem tego wszystkiego i bardzo tego chciałem. Nie rozumiem, dlaczego cię poznałem, zakochałem się w tobie, zaplanowałem z tobą swoją przyszłość, a potem pozwoliłem ci odejść? Czy tak powinna wyglądać miłość? Dlaczego nie mogliśmy sprawić, żeby działało? Zastanawiam się każdej nocy, jak by to było mieć cię przy sobie. Chyba nigdy się nie dowiem.

Nigdy nie bałem się pożegnań. Uznałem to za coś tymczasowego, ponieważ dołożyłem wszelkich starań, aby ponownie spotkać ludzi, na których mi zależało. Tym razem tego nie zrobię. Ten, do widzenia, będzie tym, którego nienawidzę do końca życia. Ponieważ to nie jest tymczasowe. To pożegnanie trwa wiecznie.

Miłego życia, nie ma już mnie.

Zobacz też:Kocham cię, ale muszę cię puścić