5 rzeczy, których nauczył mnie mój toksyczny związek o miłości

Kiedy byłem młody, poznałem mężczyznę. Zakochałam się w nim do szaleństwa. Nie widziałem nikogo poza nim. Był centrum mojego wszechświata, był sensem mojego życia.
Wtedy myślałem, że trafiłem w dziesiątkę! Miałam wrażenie, że nigdy nie poradziłabym sobie lepiej od niego i że Wszechświat mnie jakoś wynagrodził, wysyłając do mojego życia jego piękną, czułą duszę.
O Boże… myślałem, że mam to wszystko.
Ale na początku nie było to dalekie od prawdy.
Trzymał mnie jak delikatny kwiat, starannie chroniąc przed wiatrem i zimnem. Był przy mnie na każdym kroku.
Naprawdę myślałem, że zostałem nagrodzony. Poważnie wierzyłem, że jest poza moją ligą. Czułem się nawet zaszczycony, że wybrał mnie z ponad tuzinem innych dziewczyn, które mógł mieć.
To wywołało kilka poważnych pytań na mój temat.
Najważniejszą rzeczą, której nie wiedziałem wtedy, ale wiem teraz, jest to, że nigdy nie powinienem czuć się zaszczycony. Nigdy nie powinienem był stawiać go na piedestale.
Powód jest prosty – nie dlatego, że na to nie zasłużył, ale dlatego, że ja na to nie zasłużyłem.
Tak mało o sobie myślałam i nie miałam żadnej pewności siebie. Byłem właściwie jedyną osobą, która tak mało o mnie myślała.
Inni patrzyli na mnie tak, jak powinienem to robić od początku. Powinienem był kochać siebie na tyle, by odwrócić ten krzywy obraz siebie, który miałem w głowie.
Ale powiem ci o nim więcej.
Był taki czarujący, zabawny i piękny. Nigdy nie miałam takiego mężczyzny.
Biorąc pod uwagę fakt, że byłam wtedy dość młoda, spotykanie się z kimś nieco starszym jak on było wyzwaniem. Szczerze mówiąc, byłem zagubiony i nie miałem pojęcia, co robię.
Musiałem iść za jego przykładem, ponieważ był taki pewny siebie. Wiedział dokładnie, co robić, kiedy to robić i jak.
Kiedy widzisz tak zdecydowanego mężczyznę, hipnotyzuje Cię i całkowicie zapominasz o tym, kim jesteś i czego chcesz. Jego potrzeby i życzenia stają się twoimi własnymi.
Kiedy pocałował mnie po raz pierwszy, poczułam się, jakbym unosiła się w ponadczasowym i bezprzestrzennym wszechświecie.
Wokół mnie nie było nic poza uczuciem niekontrolowanego szczęścia. Nie miałam siły, by poruszyć moim ciałem.
Nie miałem nad sobą kontroli. Jedyne, co pamiętam, to mrowienie na każdym calu mojego ciała i pomyślałem: Niech to uczucie trwa wiecznie!
Potem pocałował mnie po raz drugi i trzeci. Emocje tylko nasilały się do etapu totalnej ekstazy, aż roztrzaskały się jak miliony kawałków rozbitych luster uderzających o podłogę.
Nie mogę być twoim chłopakiem, powiedział.
Zostałem zmuszony do powrotu do rzeczywistości. Uczucie zniknęło, szczęście zniknęło. To była pierwsza rzecz, której dowiedziałem się o miłości… Zostań ze mną… Oto jest:
1. Nigdy nie mógł się ze mną zobowiązać

Nie był tego typu. Jego wolny umysł i wędrująca dusza nigdy nie pozwoliły mu osiąść tylko z jedną osobą.
Niestety, wtedy wierzyłam, że nie jestem kimś wyjątkowym, kto może zdobyć jego serce.
qué hacer en un día libre del trabajo
Tak więc, nawet nie pytając dlaczego ani nie próbując walczyć o jego miłość, moje marzenia zostały zniszczone i zostałam dźgnięta w serce przez pierwszą prawdziwą miłość bez szans na przeżycie ataku.
Mężczyzna, którego kochałam, nigdy nie odwzajemni mojej miłości.
2. Czerwone flagi były oczywiste

Każdy przyszły nieudany związek ma je. Rozpoznasz je tylko wtedy, gdy pozostawisz swoje opcje otwarte. Nie zrobiłem tego.
Ślepo wierzyłem, że był dla mnie odpowiednim mężczyzną. Ani przez sekundę nie wątpiłem w swoją decyzję. Niestety powinienem.
Nic nie jest doskonałe. Mój związek był dla mnie idealny, on był dla mnie idealny i to powinno być największą czerwoną flagą na świecie.
Pamiętaj proszę, że nikt nie jest doskonały – zwłaszcza mężczyzna, który wydaje się być bez skazy.
Zignorowałem flagi reg i doszło do katastrofy. To było jak lodowaty prysznic.
Od natychmiastowego zadurzenia i niekończącej się miłości, wkrótce poczułem rozczarowanie, odrzucenie i ból… No więc. Wiele. Ból.
Wiem, że nie jestem winien nierozpoznawania oznak zagrożenia. Wiem, że w większości nikt nie zwraca uwagi na znaki, które przepowiadają twoje łzy.
Gdyby tak łatwo było to zobaczyć, nie byłoby złamanego serca. Surowa prawda jest taka, że twoje oczy otwierają się, gdy jest za późno.
Twoje oczy otwierają się, gdy rana w twoim sercu nie przestaje krwawić.
3. Swoją miłością osuszył mnie

Najważniejszą lekcją, jakiej się nauczyłem, jest to, że miłość nie powinna cię wysysać.
Kiedy byłam z nim, byłam pełna, byłam szczęśliwa – można nawet powiedzieć, że byłam ekscentryczna. Ale po byciu z nim i powrocie do domu, do mojej rzeczywistości, nic nie czułem.
Nic nie mogło mnie podniecić. Nie było na tym świecie osoby, która mogłaby sprawić, że uśmiechnę się tak jak on. W zasadzie byłam kobietą tylko w ciele z duchem unoszącym się wokół, czekając na nasze następne spotkanie.
Byłam tylko cieniem, sylwetką – kompletnie pozbawioną emocji, kompletnie wyczerpaną. Przy każdym kolejnym spotkaniu ożywiał mnie.
Miłość taka nie jest i musiałam nauczyć się tej lekcji na własnej skórze.
4. Trzymał mnie na wyciągnięcie ręki

Jego plan był bezbłędny. Za każdym razem, gdy się spotykaliśmy, dawał mi to, czego potrzebowałem.
Rzecz w tym, że nigdy nie dał mi za dużo. Zawsze znał dokładną ilość uwagi i troski, abym mogła wrócić po więcej.
To był najbardziej szalony hak, na jakim kiedykolwiek byłem. To jak narkotyk. Próbujesz, bierzesz coraz więcej i więcej… Wiesz, że to jest dla ciebie złe.
Masz świadomość, że ścieżka, którą podążasz, prowadzi do katastrofy, ale jest tak dobra, że cię to nie obchodzi. Po prostu chcesz wrócić po więcej.
Tak mną manipulował. Miał mnie, ale jednocześnie się ze mną nie zobowiązał.
To szara strefa relacji, którą tak dobrze rządził.
5. Wziął tylko ode mnie

Miłość nie tylko bierze. Miłość oddaje o wiele więcej niż ty dajesz. To nie była historia, w której żyłam. Moja miłość odebrała mi tylko.
Każdego dnia brał tyle, ile potrzebował, a potem już go nie było.
Nie miałem pojęcia, dokąd idzie i z kim się spotyka. Ale nie jestem typem duszącym. Gdyby mi nie powiedział, nie pytałam.
Nazywa się to zaufaniem, które niestety obdarzyłem niewłaściwego człowieka.
Wszystko, co czułem w sobie, dałem mu. Kiedy byliśmy razem, był dla mnie jedynym na świecie.
Poświęciłbym mu całą swoją uwagę i każde uczucie, które mnie przeniknęło, zostałoby mu poddane.
W zamian, jak już mówiłem, dostałem pustkę. Dopiero później, kiedy naprawdę znalazłem miłość swojego życia, zdałem sobie sprawę, że przez cały czas, kiedy z nim przebywałem, zaprzeczałem.
Miałem urojenia, jakby ktoś rzucił na mnie zaklęcie. Moje oczy były skupione tylko na jednej rzeczy – na nim – i nie widziałem niczego innego.
Naszą historię zakończyliśmy przyjaźniąlub co równie dobrze można nazwać fałszywą przyjaźnią. To, co robiliśmy, przetrwało jeszcze kilka spotkań, ale z czasem zapomniał, że kiedykolwiek istniałam.
Doprowadził mnie do przekonania, że mnie kocha, ale z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu nie mógł być ze mną. Na przykład to dla niego zbyt wiele, by wpuścić mnie w swoje życie jako całość i na dobre.
Z jeszcze głupszego powodu zdołałem wtedy zrozumieć bzdury, które mi sprzedawał.
Po raz kolejny zgodziłem się grać na jego warunkach, tak jak od początku planował.
Pozwalałam mu robić ze mną co tylko chciał, bo byłam młoda, naiwna i co najważniejsze nie miałam odwagi kochać siebie.
Od początku umniejszałem siebie, co czyniło mnie idealnym celem do zabawy.
I proszę bardzo… To moja historia złamanego serca, która nauczyła mnie, czym naprawdę jest prawdziwa miłość.
W pewnym sensie cieszę się, że tak się stało. Może przeszedłem przez piekło, ale przynajmniej… jestem teraz szczęśliwy.
como tener la mejor eyaculacion
